Po południu 18 listopada czasu lokalnego (wczesnym rankiem 19 listopada czasu pekińskiego) stały przedstawiciel Chin przy ONZ, ambasador Fu Cong, oświadczył podczas plenarnej debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie reformy Rady Bezpieczeństwa, że w ostatnim czasie premier Japonii Sanae Takaichi wygłosiła w parlamencie otwarcie prowokacyjne wypowiedzi dotyczące Tajwanu.
Twierdziła, iż „sytuacja w Cieśninie Tajwańskiej może stanowić dla Japonii ‘stan zagrożenia egzystencjalnego’”, sugerując, że Tokio mogłoby powołać się na tzw. „zbiorowe prawo do samoobrony” i siłowo ingerować w sprawę Tajwanu. Jak powszechnie wiadomo, na świecie istnieje tylko jedno państwo chińskie, rząd Chińskiej Republiki Ludowej jest jedynym legalnym przedstawicielem całych Chin, a Tajwan jest nieodłączną częścią terytorium Chin.
Fu Cong podkreślił, że wypowiedzi Sanae Takaichi dotyczące Tajwanu są skrajnie błędne i niezwykle niebezpieczne. Stanowią one brutalną ingerencję w wewnętrzne sprawy Chin, rażąco naruszają zasadę jednych Chin oraz ducha czterech dokumentów politycznych między Chinami i Japonią. To prowokacja wymierzona w sprawiedliwość międzynarodową, podważenie powojennego porządku światowego, pogwałcenie podstawowych norm stosunków międzynarodowych i jawne odejście od zobowiązania Japonii do podążania drogą pokojowego rozwoju. „Takie państwo absolutnie nie ma kwalifikacji, by ubiegać się o status stałego członka Rady Bezpieczeństwa” – stwierdził Fu.
Chiny ostrzegają Japonię: nie igrać z ogniem w sprawie Tajwanu
W drugiej części swojego wystąpienia Fu Cong odniósł się do „absurdalnych” wypowiedzi strony japońskiej. Przypomniał, że od zwycięstwa w II wojnie światowej mija 80 lat, a fakty dotyczące tamtej wojny są niepodważalne. Zbrodnie wojenne i kolonialne Japonii są powszechnie udokumentowane i nie mogą zostać wybielone. Każda próba usprawiedliwiania się tylko potwierdza, że Tokio wciąż nie potrafi właściwie spojrzeć na swoją historię agresji i dokonać jej szczerej oceny.
Fu przypomniał, że japoński militaryzm wielokrotnie używał rzekomego „zagrożenia egzystencjalnego” jako pretekstu do agresji, m.in. w 1931 r., kiedy pod pozorem „samoobrony” rozpętano incydent mandżurski, co doprowadziło do wojny przeciwko Chinom i przyniosło ogromne cierpienie narodom świata. Wskazał, że skoro premier Takaichi ponownie mówi dziś o „stanie zagrożenia egzystencjalnego”, należy zapytać, jakie są jej prawdziwe intencje — czy Japonia zamierza powtórzyć błędy militaryzmu? Fu przywołał również fakt, że Takaichi konsekwentnie opowiada się za usunięciem z pokojowej konstytucji Japonii klauzuli o „wyrzeczeniu się wojny”. „Wobec tak skandalicznych postaw, jak społeczność międzynarodowa ma wierzyć, że Japonia będzie trzymać się ścieżki pokojowego rozwoju? Jak ma wierzyć, że będzie bronić sprawiedliwości międzynarodowej? Jak ma wierzyć, że może wziąć odpowiedzialność za utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa na świecie?” – pytał Fu.
Fu Cong oświadczył, że Chiny stanowczo ostrzegają Japonię, aby natychmiast zaprzestała ingerencji w wewnętrzne sprawy Chin, wycofała prowokacyjne i przekraczające granice wypowiedzi oraz nie igrała z ogniem w kwestii Tajwanu. „Jeśli Japonia ośmieli się siłowo ingerować w sytuację w Cieśninie Tajwańskiej, będzie to akt agresji, a Chiny wymierzą zdecydowany cios. Będziemy stanowczo korzystać z prawa do samoobrony wynikającego z Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego oraz zdecydowanie bronić suwerenności i integralności terytorialnej państwa” – zaznaczył.